czwartek, 5 czerwca 2014

Dzień Matki i Dzień Dziecka

W szkole odbyło się spotkanie z okazji Dnia Matki. Przygotowana z a aparatem postanowiłam uwiecznić pierwszy, szkolny występ córki. Baterie naładowane więc przystąpiłam do nagrywania, pod koniec zobaczyłam przekreślony mikrofon w aparacie i zorientowałam się że wszystko się nagrało bez głosu :( Zostały mi tylko dwie fotki:

                            Moja podobizna :)

                            Trójca

Dzień Dziecka w tym roku był wyjątkowy bo mieliśmy gości. Odwiedzili nas Główczykowie, dzieciaki wniebowzięte. W sobotę poszliśmy na spacer w kierunku lotniska a w niedzielę obowiązkowa wizyta u Bolka i Lolka. Zabraliśmy dzieciaki na lody i udało się nawet zrobić kilka fotek:





wtorek, 27 maja 2014

4 urodziny Adasia



Maj jest jednym z najpiękniejszych miesięcy w roku, nie tylko dlatego że jest wiosna i wszystko się zieleni ale również dlatego, że w tym pięknym miesiącu urodziłam syna. To już 4 lata jak mam w domu rozgadanego urwisa. Z tej okazji zrobiliśmy małą imprezkę, zwykle nie świętujemy jakoś specjalnie urodzin dzieci poza symbolicznym tortem ale to była jedna z fajniejszych imprez. Byli dziadkowie, ciocia Justyna, ciocia Karola z rodziną oraz kuzyn Paweł który wpadł na weekend. Było bardzo wesoło. Pierwszy raz mój syn cały dzień nie wychodził ze swojego pokoju a to wszystko za sprawą wspaniałych prezentów. Pierwszym prezentem był tort a potem były autka i najważniejsze Angry Birds które królowały na imprezie, zwłaszcza czapka z daszkiem i plecak a mina jaką zrobił gdy je zobaczył- bezcenna!!
  














 

Poza imprezką w maju spędzamy dużo czasu na podwórku, zabieramy rowery (Ania dostała od dziadka rower i to jej pierwszy sezon), hulajnogę, piłkę i kocyk no i nie ma nas w domu całymi popołudniami. Pogoda ostatnio jest zmienna ale jak tylko świeci słońce uciekamy na świeże powietrze.  Czasami odwiedza nas kuzyn Jasiu :)
 

  

 Na koniec krótki filmik z telefonu dlatego jakość kiepska:



sobota, 10 maja 2014

"A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój.." 09.05.2014r. Koncert Budki Suflera

Spontaniczne imprezki są super! Przekonałam się o tym wczoraj :) O 19-tej w Hali Pod Dębowcem odbył się pożegnalny koncert Budki Suflera. Może nie jestem wielką fanką tego zespołu ale jestem sentymentalną osobą i to było wspomnienie mojego dzieciństwa. Kilkanaście lat wstecz  całą rodzinką bawiliśmy się przy piosenkach Cugowskiego do rana. Ognisko u babci Łucji na ogrodzie to była wielka impreza. Wujek Johnny wystawiał kolumny za okna swojego domu i wszyscy śpiewaliśmy "Nie wierz nigdy kobiecie" lub "Takie tango". Wczoraj właśnie poczułam się jak 13-latka. Owszem czułam niedosyt, bo piosenka "Jest taki samotny dom" śpiewana bez chórków to nie to samo co kiedyś.. Nagłośnienie również pozostawiało wiele do życzenia ale mimo to bawiłam się dobrze. Pozwolę sobie wkleić moją ulubioną piosenkę, nagrałam ją telefonem stąd kiepska jakość ale to taka mała pamiątka z imprezy.


środa, 7 maja 2014

Majówka w domku

Za nami weekend majowy, tym razem spędziliśmy go w domku. Uznaliśmy że spędzimy trochę czasu sami ze sobą w swoim mieszkaniu bez robienia kilometrów, bo czasami tak trzeba. To był miły weekend. Odwiedził nas kuzyn Marcin i spędził u nas dwa dni. Zrobiliśmy sobie wycieczkę do Bolka i Lolka oraz Reksia.


Byliśmy też na długim spacerku na lotnisku, dzieciaki pojeździły na rowerach/hulajnogach i były zadowolone, wujka miały pod kontrolą i jak tylko zniknął to pytały czy jeszcze wujek nie pojechał. W sobotę było zimno i brzydko więc nie wychodziliśmy prawie nigdzie, w południe jedynie odwiozłam Marcina na dworzec i resztę dnia 'przeleniuchowaliśmy' wszyscy w domu.
Poza weekendem w ostatnim czasie się nie nudziliśmy, Karola z Radkiem zabrali nas do Pszczyny na festyn, pogoda w miarę się udała, pospacerowaliśmy po parku i koniecznie musimy tam pojechać we czwórkę (bo Wojtka nie było). Tu fotka zrobiona przed zamkiem:


Jedno popołudnie udało mi się spędzić tylko z córką, byłyśmy w kinie na:


Ania nadal zakochana a to dowód z wczorajszego popołudnia na placu zabaw:


A tutaj wczorajszy zachód słońca (niestety z komórki):



czwartek, 24 kwietnia 2014

Wyjazd świąteczny do Ropy

Wróciliśmy z Ropy. Święta była bardzo przyjemne, pogoda dopisała co bardzo ucieszyło dzieciaki bo nie mogliśmy ich zagonić do domu. Wyszalały się za całą zimę kiedy to musiały spędzać czas przed komputerem lub telewizorem. Udało się spotkać z prawie całą rodzinką a zabrakło jedynie czasu na wyprawę do Gorlic. Najważniejsze że spotkałam się z Kasią, Mariolką i Agą bo zapowiadało się że nic z tego nie wyjdzie. Wyściskałam je bardzo mocno a dzisiaj już tęsknię za naszymi spotkaniami :( 
Adam się przeziębił, kaszle mocno i smarka ale mam nadzieję że mu szybko przejdzie. Prawie koniec kwietnia, niedługo wakacje i mamy zaproszenie do teściów (a konkretnie Ania). Póki co mamy wiosnę, wszystko dookoła kwitnie i bardzo mnie to cieszy. Wychodzę na balkon i jest zielono.. Tak przy okazji wstawię fotkę z naszej podróży świątecznej, pierwszy raz jadąc do Ropy zobaczyliśmy z samochodu Tatry, to był niesamowity widok, szkoda tylko że nie mieliśmy aparatu bo komórką niewiele udało się uchwycić:


Daleko w tyle widać pięknie ośnieżone Tatry a pod nimi opadającą, białą jak mleko mgłę. W rzeczywistości mieliśmy je prawie na wyciągnięcie ręki ale słaby aparat robi swoje.
Co poza tym? Chodzę dwa razy w tygodniu na angielski. Lubię te zajęcia, mamy sympatyczną grupę i świetną nauczycielkę. Dużo się uczę i to był bardzo dobry pomysł żeby pójść na ten kurs. Mimo że mam spore zaległości cieszę się z każdych zajęć bo wnoszą coś nowego. 
Ania nadal chodzi na tańce i również jest zadowolona i tylko Adam jest poszkodowany bo siedzi ze mną w domu ewentualnie chodzi do sąsiada. Ma od dłuższego czasu kiepskie dni, wymusza wszystko płaczem i o byle głupotę jęczy (bo płaczem tego nazwać nie można). Etap mowy w stylu: dupa sra czy majtek srajtek nie przechodzi i nie wiem już co mogę w tym temacie zrobić żeby przestał brzydko mówić. Przydałby mi się znowu taki wyjazd do Białki Tatrzańskiej, bez dzieci, z samymi babami, żeby się odstresować tak na prawdę.

niedziela, 6 kwietnia 2014

8 lat przeleciało

Mija pierwszy tydzień kwietnia, nawet w porządku, dzieciaki zdrowe (tfu,tfu) i czego chcieć więcej?  Prosiłam ostatnio o kciuki i przydały się, Adaś dostał się do przedszkola i nie muszę chyba pisać jaka jestem z tego powodu szczęśliwa :D. Pozostało mi tylko przeczekać te kilka miesięcy i w końcu mój syn wróci do dawnego, choć nieco innego świata rówieśników. Jeśli chodzi o Anię to za nami jej ósme urodziny.. Znowu jestem kolejny rok starsza, moja córa jest już małą pannicą, zaczyna mieć swoje zdanie i czasem stara się o nie walczyć. Tydzień temu zorganizowałam jej małą imprezkę urodzinową, przyszła Zosia z Weroniką i Igorek. 







Dzieciaki podobno zadowolone, zorganizowałam im kilka zabaw i trochę potańczyli. Ania szczęśliwa i to najważniejsze.
    Poza tym chodzę już angielski. Jest fajnie, świetna grupa mi się trafiła tylko mam problem z budowaniem zdań. Jestem na wyższym poziomie niż powinnam ale będę walczyć.. Muszę popracować w domu i bardziej uwierzyć w siebie. Póki co w miarę rozumiem naszą nauczycielkę ale nie potrafię ułożyć sensownego zdania (chyba stres mnie zjada). Cieszę się że zdecydowałam się na ten kurs, lubię ten język i zrobię wszystko żeby się go nauczyć jak najlepiej.



środa, 19 marca 2014

Niewidzialny przyjaciel Paweł

Już drugi dzień siedzimy we trójkę cały dzień w  mieszkaniu. Ania ma chore gardło, temperatura już spadła ale jeszcze jutro zostanie w domu głównie dlatego żeby wziąć tabletki do ssania i witaminy. Pomyślałam sobie że skoro piszę tego bloga głównie dla dzieci (żeby kiedyś miały pamiątkę) to wspomnę o pewnym etapie w życiu Adasia. Z Anią tego nie przerabiałam ale przecież Adam to zupełne przeciwieństwo. Otóż mój syn od jakiegoś czasu ma przyjaciela i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że nikt go nie widział ani nie słyszał. Pawełek to przyjaciel z przedszkola, ma siostrę, fioletowego żółwia Ninja, lodowego "engli beldsa" (Angry Birds) w dodatku ma taką samą piosenkę jak u nas w radiu leciała wczoraj do południa, a dzisiaj się dowiedziałam że nie ma łazienki.

Taka sytuacja ;)

Wchodzimy do łazienki umyć zęby, mojemu synkowi oczywiście buzia się nie zamyka:
-Mamo, wies ze Pawełek nie ma łazienki w domu?
-Jak to nie ma? A gdzie się myje? Gdzie robi siku?
-No na polu.
-A w zimie?
-No nie lobi w ogóle bo by mu siusiak zmalzł.

Tak sobie czytam właśnie w internecie że dzieci w wieku przedszkolnym mają niezwykle bujną wyobraźnię a niewidzialny przyjaciel to element świata fantazji przedszkolaka. To nie są żadne zaburzenia rozwojowe u dziecka tylko kolejny etap w jego życiu. Mimo wszystko chciałabym żeby Adaś miał takiego przyjaciela w realu i w związku z tym proszę o kciuki w związku z rekrutacją do przedszkola. Lista dzieci przyjętych 
31 marca.
Pozdrawiam wszystkie mamy 4-latków :)